Strona w budowie.

„Mam na imię Magdalena i jestem uzależniona od szycia na maszynie”

Tyle o mnie! W sumie to nie muszę pisać nic więcej, bo tak naprawdę jest i powyższe zdanie idealnie mnie charakteryzuje.
Szycie jest pasją, której poświęcam znaczną część mojego wolnego czasu i która nigdy mi się nie znudzi. Po prostu dzień bez czegoś nowego w szafie jest dla mnie dniem straconym - no może bez przesady.
Tyle tytułem krótkiego wstępu.

Tak! Jestem uzależniona. Ja po prostu uwielbiam szyć i mogę spędzić każdą minutę życia wymyślając kreacje, kombinując i wycinając materiał. Mogę go zszywać, marszczyć i przycinać, aż do momentu, gdy moja wizja stanie się rzeczywistością.

Początki mojego hobby sięgają lat wczesnoszkolnych. Właśnie wtedy, gdy jako mała dziewczynka poszłam do pierwszej klasy szkoły podstawowej, nauczyłam się szyć. Podglądałam jak robi to moja babcia. Nie chciałam jednak, żeby mnie uczyła. Postanowiłam się sama tego nauczyć i udało mi się! Po tym jak opanowałam techniki szycia ręcznego, przyszedł czas na prawdziwą rewolucję! Byłam już większa i dorosłam, chodziłam już do siódmej klasy. Był to idealny moment by dostać pierwszą w życiu maszynę do szycia. Był to prezent od mojej babci.

Dzień ten na zawsze odmienił moje życie i nigdy go nie zapomnę. Awansowałam w oczach babci i poczułam się jakbym zdała trudny egzamin. Moja wyjątkowa nauczycielka doceniła moje zmagania, trud i upór, i stwierdziła, że najwyższy czas wspiąć się poziom wyżej i zająć się szyciem na poważnie. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Obudziła bowiem we mnie coś cudownego i niesłychanie fantastycznego. Coś co daje mi radość i przez co czuje się spełniona.

Od tamtej pory nie rozstaje się z maszyną. Gdy mogłam - szyłam, gdy nie mogłam - też szyłam, ale po kryjomu i niekoniecznie z legalnych materiałów. Nie wiedzieć czemu większość ciuchów rodziców oraz mojego starszego brata wymagała natychmiastowych poprawek krawieckich. Zabawa skończyła się, gdy zaczęli zamykać półki na klucz. Musiałam wtedy zdobyć inne zródło materiałów i inspiracji, dlatego też zaprzyjaźniłam się ze wszystkimi ciociami i koleżankami mamy. Wyobraźcie sobie jej minę, gdy przynosiłam kolejne wory wypełnione cudzymi ciuchami do przeróbek. Myślała pewnie wtedy, że lepsze to niż narkotyki!

Muszę przyznać, że jestem trochę nienormalna. Wszystko dlatego, że maszyna towarzyszyła mi wszędzie, gdzie tylko mogła i nigdy nie była zbyt ciężka, by ją przewieźć. Nawet mimo mojej drobnej i filigranowej postury, gdy podczas studiów wracałam na weekend do rodzinnego miasta, moja maszyna jechała razem ze mną. Nieważne czy jechałam autobusem, pociągiem czy samochodem - ona zawsze musiała mi towarzyszyć. Jedyny wyjątek stanowiły wakacje. Raz jednak nie wytrzymałam i gdy zwiedzałam drugą półkulę, uszyłam sobie „z głodu”, ręcznie bluzkę z materiału zakupionego w lokalnym sklepie.

Każdy ma swojego bzika! Moim jest szycie!

Aktualnie w moim mieszkaniu maszyna stoi na honorowym miejscu - w salonie na stole. Obok znajduje się przerobiony, jeżdżący barek, w którym znajdują się niezbędne do szycia skarby. Całość dokładnie oświetlona jest wystającą z podłogi, dużą lampą, która zarzucona jest ponad stolik jak wędka. Tworzy to bardzo przytulny i kameralny, inspirujący do działania kącik - moje idealne miejsce do pracy, której efekty chciała bym zaprezentować poniżej.

Historia mojej maszyny do szycia

Historię rozpoczyna maszyna, którą dostałam od babci. Był to bardzo wyrafinowany model Łucznika - babcia wydała na nią pewnie majątek. Był to cudowny model i mam do niego wielki sentyment. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że nie przeszedł próby czasu i nie wytrzymał ilości materiału jaką przez niego przepuszczałam. Szyłam na potęgę i niestety maszyna odmówiła posłuszeństwa. Naprawa była nieopłacalna. Poczciwy Łucznik został więc spakowany i teraz zajmuje miejsce w szafie u rodziców. Wspomnienia z nim związane są tak silne, że nie potrafiła bym go wyrzucić. Może kiedyś będzie dobrym eksponatem.

W międzyczasie kupiłam sobie overlock - on niestety dostał zawału prawie od razu. Ilość materiału przytransportowana od wspomnianych wyżej cioć przeraziła go na tyle, że postanowił się po prostu przestać włączać.

Kolejna maszyna, to model 466 Łucznika. Maszyna jest nie do zajechania. Przynajmniej przeze mnie. Jest stara i ciężka, środek i wewnętrzne podzespoły ma z przemysłowej maszyny. Sprzęt pierwsza klasa. Prostota, posiadająca mała ilość funkcji, ale niezawodna. Czasem musimy troszkę ze sobą porozmawiać, ale zawsze wypracowujemy kompromis.

W chwilach słabości zastępuję ją minimalnie nowszym, bliźniaczym modelem. Ma może inny kolor i plastikową podstawę, jednak funkcjonuje tak samo poprawnie. Jest lżejsza.

Moja szafa

Ciekawe, czy jak przeniosę część szafy do Internetu, to czy zwolni mi się miejsce w tej znajdującej się w sypialni?
Poniżej chciałam zaprezentować część moich prac.
Liczę na Wasze komentarze na Blogu, który znajdziecie poniżej. Możecie się do niego dostać również poprzez link z opisu danej pozycji.
Elementy podzielone są kilka kategorii tematycznych. Życzę miłego przeglądania.

Blog

Blog o szyciu na maszynie.

Znajdujemy się chyba w najważniejszym zakątku mojej strony. Poniżej znajduje się blog, w którym zapisane są moje myśli z czasu tworzenia ubioru, jego zdjęcia oraz komentarze.

DSC_1040awg
lis 1
lis 1

Ale zimno – płaszcze, płaszcze…

Zresztą ekipa z Lugano była jedną wielką niewiadomą. Dlaczego? Otóż w ekipie Smoków ostał się zaledwie jeden spośród czternastu zawodników, którzy stanowili o jej sile w ubiegłym sezonie. Z drużyny odszedł też Marcin Wika. Były zawodnik m.in. Asseco Resovii w tym sezonie gra w BBTS-ie Bielsko-Biała.

  Read more
DSC_1060aw
lis 1
lis 1

Dobry wieczór

Składki emerytalne przekazane do Otwartych Funduszy Emerytalnych to środki publiczne oddane funduszom w zarząd – tłumaczył sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Zubik, uzasadniając wyrok w sprawie zmian w systemie emerytalnym. TK uznał w środę za konstytucyjne przekazanie części środków zgromadzonych w OFE do ZUS. Sędzia tłumaczył, że określenie charakteru prawnego składki emerytalnej i znaczenie zarządzania […]

  Read more
DSC_1409
paź 1
paź 1

Dzień dobry :)

Wraz z początkiem sezonu 2015/2016 mistrzowie Polski mają ogromne kłopoty kadrowe. Z urazami bowiem zmagają się Piotr Nowakowski, Thomas Jaeschke, Julien Lyneel oraz Łukasz Perłowski. Andrzej Kowal dysponuje jednak szerokim składem i luki kadrowe uzupełniał równie doświadczonymi zawodnikami. Pasy były oczywiście faworytem starcia z drużyną ze Szwajcarii, ale trener mistrzów Polski przestrzegał przed pierwszym rywalem […]

  Read more

Od momentu powstania tej strony uszyłam:

Kurtek
Pary spodni
Spódnic
Bluzek
Sukienki
Innych ciuchów

Kontakt

Zapraszam do wypełnienia formularza

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości